Książki

Bądź przyjacielem, nie drapieżcą

IMG_20190102_131132

Jeśli jesteście ciekawi, ile jabłek zmieści się (jednocześnie) w pysku lisicy, które zwierzę budzi się po hibernacji zimowej z całkowicie zresetowanym mózgiem, co dzieje się z poziomem kortyzolu jeleni w momencie, gdy ich teren zasiedlą wilki, dlaczego bieszczadzkie wilki preferują polowanie na jelenie byki mimo ryzyka z tym związanego, co najbardziej lubią jeść dziki żyjące w bliskiej komitywie z człowiekiem, dlaczego wilk nie zjadł samotnej babci w lesie i jakiego zwierzęcia naprawdę powinniśmy się bać (założę się, że nikt z Was nie zgadnie!), KONIECZNIE przeczytajcie książkę Marcina Kostrzyńskiego „Gawędy o wilkach i innych zwierzętach”. Czytaj dalej „Bądź przyjacielem, nie drapieżcą”

Reklamy
Książki

Pisz, Kaśka, pisz…

IMG_20181103_203822

Gdy książkoholik spotyka drugiego książkoholika natychmiast zawiązuje się między nimi nić porozumienia i zaczynają weryfikować wzajemnie swoje dokonania czytelnicze.
– A TO czytałeś? Nie? To koniecznie musisz przeczytać! Mogę ci pożyczyć.
– Super, dzięki! Chętnie przeczytam, bo to ponoć bestseller. A ty czytałeś TO? Genialna książka! Też mogę ci pożyczyć.
Tak mniej więcej wygląda dialog dwóch maniaków książkowych, którzy właśnie odkryli siebie nawzajem. Oczywiście, z jednej pożyczonej książki robi się nagle dziesięć, bo dla książkoholika nie ma większej radości niż ta, gdy dzieli się swymi czytelniczymi fascynacjami z osobnikiem sobie podobnym.
I ja tak mam. Więc gdy tylko zwącham się z jakimś równie nieuleczalnym maniakiem czytania jak ja, natychmiast otwieram dla niego podwoje swojej biblioteczki, równie ochoczo przyjmując to, co ten drugi ma mi do zaoferowania.
Tym właśnie sposobem trafiła w moje ręce książka Katarzyny Nosowskiej „A ja żem jej powiedziała”, wydana w tymże roku przez wydawnictwo Wielka Litera (w zamian udostępniłam koleżance z pracy trzy powieści Magdy Stachuli z zapewnieniem, że jest lepsza niż Bonda, którą koleżanka czytała). Czytaj dalej „Pisz, Kaśka, pisz…”

Książki

Prokreacja pod kontrolą

IMG_20170616_181445Nie mam ambicji, żeby czytać literackich noblistów. Zwykle trafiają w moje ręce przypadkiem, na przykład jako prezent od męża na urodziny albo na Gwiazdkę. Tak było z „Żabami” Mo Yana. To pierwsza chińska książka w moim życiu. Ciekawe, że tyle tej chińszczyzny wokół nas, a literatura chińska jakoś nie zagarnęła dla siebie półek z bestsellerami w empikach. Właściwie to prawie wcale jej nie widać. Może przez chwilę po Noblu dla Mo Yana (otrzymał go w 2012 roku) wzrosło zainteresowanie literaturą made in China albo przynajmniej literaturą, która wyszła spod pióra chińskiego noblisty. Ale na tle innych laureatów tej jakże szacownej nagrody Mo Yan wypada raczej blado, jeśli wziąć pod uwagę poczytność jego książek. Gdzie mu tam do Marqueza czy Vargasa Llosy. Czytaj dalej „Prokreacja pod kontrolą”

Książki

Jak poznałam Beksińskich

img_20170221_132102Zakochałam się. Nie, nie w Beksińskich! Zakochałam się w pisarstwie Magdaleny Grzebałkowskiej. Najpierw przeczytałam książkę „1945. Wojna i pokój”. Tak mi się spodobała, że szybko pobiegłam do biblioteki po dwie kolejne – o księdzu Twardowskim („Ksiądz paradoks”) i o Beksińskich („Beksińscy. Portret podwójny”). I mam nadzieję, że autorka pracuje już nad jakąś nową książką, bo jeśli tylko na tych trzech miałaby poprzestać, to ja się tak nie bawię!
I wiecie, co? Gdybym była znaną osobą, zapisałabym w testamencie, że życzę sobie, by moją biografię napisała pani Grzebałkowska. I niechby się nawet dogrzebała do rzeczy kompromitujących. Nawet specjalnie mogłabym się dla niej skompromitować. Byle tylko wzięła pod lupę mój życiorys. Bo kobieta pisze tak, że zupełnie obcy człowiek staje się jak ktoś z rodziny. I nawet straszne rzeczy na jego temat nie przerażają ani nie gorszą, lecz budzą współczucie albo pobłażliwą wyrozumiałość. Czytaj dalej „Jak poznałam Beksińskich”

Książki

Kto się boi wilka?

wolf-635063_1280Zacznijmy od małego testu.
Wyobraź sobie, że jesteś na spacerze w lesie. Zima w pełni, dookoła śnieg, mróz ostro trzyma. Idziesz dziarskim krokiem albo suniesz na nartach biegowych. I nagle przed tobą na drodze w odległości kilku metrów pojawia się wilk (zakładam, że odróżniasz psa od wilka i nie masz wątpliwości, że to na pewno ten drugi). Co robisz?
a) Momentalnie umierasz na zawał.
b) Robisz w portki ze strachu i dopiero wtedy umierasz na zawał.
c) Uciekasz z krzykiem, choć jesteś pewien, że wilk i tak rzuci się za tobą i rozszarpie cię na strzępy.
d) Padasz na ziemię i udajesz padlinę, bo przecież wilki padliny nie ruszą. Chyba…
e) Szybko pstrykasz wilkowi fotkę i od razu wrzucasz na fejsa, po czym wycofujesz się tyłem, nie spuszczając wilka z oczu.
f) Idziesz dalej przed siebie, nie przejmując się wilkiem, bo wiesz, że nic ci nie zrobi.

A gdyby nie był to jeden wilk, lecz cała ich wataha?… Czytaj dalej „Kto się boi wilka?”

Książki

Przygarnij „Paxa”

pax

Nie będę streszczać fabuły, bo jej opis znajdziecie na okładce książki i na każdej stronie księgarni internetowej, która ma „Paxa” w swojej ofercie.
Nie pokuszę się też o recenzję, bo książki takie jak „Pax” każdy musi przeżyć i ocenić w zaciszu swoich myśli.
Powiem tylko, że nie czułam żadnego dysonansu czytając tę opowieść dedykowaną w pierwszej kolejności młodszym czytelnikom. Może to kwestia wewnętrznego dziecka, które w sobie mam, a które jest niezwykle czułe na proste prawdy, o jakich my dorośli zbyt często zapominamy. Czytaj dalej „Przygarnij „Paxa””

Książki

Projekt: PRAWDA

truth-166853_640Mariusz Szczygieł – pisarz, którego darzę wielką estymą, niezwykle ujmujący człowiek. Choć gdy prowadził w Polsacie talk-show „Na każdy temat”, miałam go za Jasia przygłupa, który z identycznym wyrazem twarzy (życzliwy uśmieszek) pyta o próbę samobójczą i o częstotliwość wypróżnień. Na szczęście pan Mariusz wydoroślał, przepoczwarzył się z Jasia przygłupa w rasowego dziennikarza, zaczął pisać reportaże i robi to – moim zdaniem – genialnie. Tak genialnie, że trafia do mnie o wiele bardziej niż niekwestionowany mistrz w tej dziedzinie, Ryszard Kapuściński. Tu by się pewnie Szczygieł popukał w głowę, bo ma raczej krytyczny stosunek do swojej twórczości. Ale cóż ja poradzę, że z Kapuścińskim nie mam takiej przyjemności jak ze Szczygłem…
Czytaj dalej „Projekt: PRAWDA”