Okolicznościowe · rodzicielstwo

Niech to będzie rok kozicy

chamois-1352470_1280

Witam Was, Kochani, w nowym roku. Dawno mnie na blogu nie było. Jakoś tak wyszło, mimo szczerych chęci, by pisać, i mnóstwa tematów, które chciałam poruszyć.
Jako że nie jestem fanką noworocznych postanowień, daruję sobie deklarację, że w 2018 roku tchnę w „Krzesełko” nowe życie i będę pisać posty z częstotliwością ruchu skrzydeł kolibra. Może tak, a może nie. Bardziej prawdopodobne, że nie, bo znam swoje możliwości  i realia życia po powrocie do pracy zawodowej, więc po co mam samą siebie, a tym bardziej Was, oszukiwać. Może jednak uda mi się zmobilizować na tyle, by codzienne dojazdy do pracy wykorzystać bardziej na pisanie niż na czytanie. Czas pokaże. Czytaj dalej „Niech to będzie rok kozicy”

Reklamy
Książki

Prokreacja pod kontrolą

IMG_20170616_181445Nie mam ambicji, żeby czytać literackich noblistów. Zwykle trafiają w moje ręce przypadkiem, na przykład jako prezent od męża na urodziny albo na Gwiazdkę. Tak było z „Żabami” Mo Yana. To pierwsza chińska książka w moim życiu. Ciekawe, że tyle tej chińszczyzny wokół nas, a literatura chińska jakoś nie zagarnęła dla siebie półek z bestsellerami w empikach. Właściwie to prawie wcale jej nie widać. Może przez chwilę po Noblu dla Mo Yana (otrzymał go w 2012 roku) wzrosło zainteresowanie literaturą made in China albo przynajmniej literaturą, która wyszła spod pióra chińskiego noblisty. Ale na tle innych laureatów tej jakże szacownej nagrody Mo Yan wypada raczej blado, jeśli wziąć pod uwagę poczytność jego książek. Gdzie mu tam do Marqueza czy Vargasa Llosy. Czytaj dalej „Prokreacja pod kontrolą”

Bez kategorii

Filmowe piosenki, które skradły moje serce

heart-700141_1280To naprawdę miał być krótki post. Tytuły, linki i cześć. Ale pomyślałam sobie: „Jak to tak bez żadnego komentarza puścić w świat?! Przecież na pewno będziecie ciekawi, dlaczego właśnie te piosenki wybrałam. I te filmy.” No i jak zaczęłam pisać komentarze, potem jeszcze szukać zdjęć z filmów, tak zeszło mi przy tym poście o wiele dłużej niż planowałam. Ale chyba warto było. Teraz już na pewno nikt z Was nie pomyśli: „Ale dlaczego właśnie te piosenki?…” Czytaj dalej „Filmowe piosenki, które skradły moje serce”

Bez kategorii

Dasz lajka komarowi?

mosquito-542156_1280
Od mniej więcej tygodnia komary są u nas w zmasowanym natarciu. Świątek, piątek i niedziela. Bez względu na porę dnia, pogodę, oprysk stosownym preparatem. Nie da się wyjść do ogrodu. Nie da się otworzyć okien. Dziecko moje dostaje histerii, bo z natury wszelkie owady budzą w niej lęk. Więc siedzimy w domu. Grządki nieodchwaszczone, plecy nieopalone, synteza witaminy D wstrzymana. Chyba tak do zimy będziemy siedzieć…

Czytaj dalej „Dasz lajka komarowi?”

rodzicielstwo

Jak Rozalka została Rozalką

shoe-1865995_1280Najgorzej być nauczycielem, bo jakiego imienia by się nie wybrało dla swojego dziecka, będzie się to imię kojarzyć z jakimś uczniem, niekoniecznie ulubionym. No chyba że wybrałoby się imię kompletnie niepopularne, jak Imogena, Kunegunda, Sulpicjusz czy Justynian. Tylko kto przy zdrowych zmysłach nazwie tak swoje dziecko.

Kiedy zaszłam w ciążę, od razu miałam przeświadczenie, że to będzie dziewczynka, gdyż w mojej rodzinie na ogół rodzą się dziewczynki. Dlatego nie zaprzątałam sobie w ogóle głowy imieniem dla chłopca. I do dziś mam poważny problem ze wskazaniem imienia, które miałby nosić mój potencjalny syn. Pamiętam, że w końcówce ciąży miałam koszmarny sen, w którym wydawałam na świat syna i naciskana przez personel szpitala, bym podała imię chłopca, nie byłam w stanie nic wymyślić, bo przecież to miała być dziewczynka! Czytaj dalej „Jak Rozalka została Rozalką”

rodzicielstwo

Jak zostałam matką jaskiniową

gorillas-1097143_1280

Pora opowiedzieć Wam trochę, jak się sprawy mają z moim macierzyństwem. Bo przecież nie będę udawać, że nie ma tematu, skoro temat, już prawie czteroletni, biega po domu i każdego dnia wystawia moją cierpliwość na próbę.

Matką-Polką zostałam późno, bo w wieku 37 lat. Dlaczego tak późno? Bo najpierw długie lata nie czułam instynktu macierzyńskiego, potem nie było odpowiedniego kandydata na ojca, a gdy wreszcie kandydat się znalazł i we mnie instynkt macierzyński nikły, bo nikły, ale się pojawił, to nie od razu w ciążę zajść się udało. Właściwie byłam przekonana, że w ogóle się nie uda. Mentalnie nastawiałam się już na peregrynację po specjalistach, badania, leczenie i być może nic z tego. Nie, do in vitro by nie doszło. Aż tak zdeterminowana, żeby zostać matką, nie byłam. I bynajmniej z moralnego punktu widzenia nie mam żadnych oporów co do in vitro. Podziwiam kobiety, które chcą przez to przechodzić. Bo jak wiadomo, in vitro nie daje stuprocentowej gwarancji, że zostanie się matką. Ale mocno rozbudza nadzieję. I gdy potem, po iluś nieudanych próbach ta nadzieja zostaje pogrzebana, to jest to naprawdę straszne. Czytaj dalej „Jak zostałam matką jaskiniową”