Książki

Bądź przyjacielem, nie drapieżcą

IMG_20190102_131132

Jeśli jesteście ciekawi, ile jabłek zmieści się (jednocześnie) w pysku lisicy, które zwierzę budzi się po hibernacji zimowej z całkowicie zresetowanym mózgiem, co dzieje się z poziomem kortyzolu jeleni w momencie, gdy ich teren zasiedlą wilki, dlaczego bieszczadzkie wilki preferują polowanie na jelenie byki mimo ryzyka z tym związanego, co najbardziej lubią jeść dziki żyjące w bliskiej komitywie z człowiekiem, dlaczego wilk nie zjadł samotnej babci w lesie i jakiego zwierzęcia naprawdę powinniśmy się bać (założę się, że nikt z Was nie zgadnie!), KONIECZNIE przeczytajcie książkę Marcina Kostrzyńskiego „Gawędy o wilkach i innych zwierzętach”.
Tylko uwaga! To książka pełna tak niezwykłych, momentami wręcz niewiarygodnych, historii o zwierzętach i ich relacji z człowiekiem, że można po jej przeczytaniu od razu zapragnąć boso pobiec do lasu. Bo właśnie taki rodzaj chodzenia po lesie preferuje autor. A w okresie jesienno-zimowym stara się jak najczęściej dotykać ziemi rękoma. Dlaczego? Żeby zostawić swój zapachowy podpis. Dlaczego to takie ważne? Dowiecie się z książki.
Gorąco polecam też Facebookowy profil Marcina Kostrzyńskiego i jego kanał na YouTube. Zobaczycie tam wszystkie filmy (no, prawie wszystkie), o których pisze w książce. I co dla mnie osobiście bardzo ważne – Kostrzyński nie jest jakimś nieracjonalnie nawiedzonym ekologiem, kiedyś sam był myśliwym i mówi o tym bez fałszywego bicia się w piersi. Przeczytacie o tym w rozdziale „Moja ciemna strona”. Imponuje mi tym, że zamiast gadać, jak to jest źle, i krytykować tych, dzięki którym jest tak źle, konsekwentnie od lat robi swoje, bez oglądania się na zysk i popularność.

„Ludzie zarzucają mi, że przez swego rodzaju oswajanie i bliskie relacje ze zwierzętami wyrządzam im wielką krzywdę. Uważają moje karmienie dzików i jeleni za zbrodnię. Krytyków nie przekonują argumenty o wielokrotnie dłuższym życiu moich podopiecznych niż ich zupełnie dzikich krewnych z tego samego lasu. Nikogo nie bulwersuje, gdy myśliwy wysypuje przyczepę kukurydzy, by strzelać do zwierząt, które zimą przyjdą się najeść. Wydaje się to logiczne, choć w istocie jest wstrętne i nieetyczne. W naszym świecie rozumie się i usprawiedliwia wszystkie działania prowadzące do zysku. Karmienie zwierząt, żeby im pomóc, by je lepiej poznać, ciekawie, prawdziwie opowiadać czy pisać, spotyka się ze zdziwieniem i nie mieści się w głowie. A wydawanie na to własnych pieniędzy wydaje się fanaberią bez sensu.” (s. 107).

„Zauważyłem, że zwierzęta nigdy nie zapominają, jeśli zrobi się dla nich coś dobrego, będą to pamiętać do końca życia. Przypuszczam, że równie trwale zapamiętują także złe uczynki. Sądzę, że rozróżniają naszą indywidualność, nie wrzucają wszystkich ludzi do jednego worka. Potrafią doskonale rozpoznać, kto jest kim.” (s. 97)

Więc jedyne co mi pozostaje, to życzyć Ci – w tym nowym roku – byś dał się rozpoznać jako ten, któremu można zaufać, kto jest ciekawy tego pięknego świata zwierząt bezinteresownie i chce go poznać tylko po to, by lepiej go chronić.
I gdy będziesz składał dłońmi swój podpis na leśnej ściółce, niech ten podpis znaczy: „Jestem przyjacielem”.

Dagmara

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s