rodzicielstwo

O matko, tylko nie chłopiec!

playing-1284497_1280

Ja wiem, że wedle oczekiwań społecznych na pytanie: „Wolisz dziewczynkę czy chłopca?” kobieta w ciąży powinna odpowiedzieć: „Płeć jest bez znaczenia. Ważne, żeby było zdrowe.” I być może są kobiety, które istotnie tak myślą. I być może nawet jest ich większość. Ja jednak nigdy do grona większości aspiracji nie miałam. W żadnej kwestii. Więc od chwili, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, trwałam w przeświadczeniu, że to będzie dziewczynka. Że to musi być dziewczynka. Bo w mojej rodzinie zwykle rodzą się dziewczynki. Więc mało prawdopodobne, żeby to był chłopiec. Bo ja nie chcę chłopca. Nie chcę i już. No bo co ja z tym chłopcem zrobię?! Co?! Przecież to zupełnie nie moja bajka.

Trochę statystyki. W mojej rodzinie stosunek córek do synów wynosi: w pokoleniu dziadków – 10:5, w pokoleniu rodziców – 2:5, w pokoleniu dzieci (czyli moim) – 11:2, w pokoleniu wnuków – 7:5. W sumie daje to 30:17 dla dziewczyn. Jeśli dorzucić jeszcze fakt, iż ja sama jestem jedną z czterech córek moich rodziców, a jedna z moich sióstr też już zdążyła wydać na świat córkę, moje przeświadczenie, że na pewno urodzę dziewczynkę, miało solidne podstawy.

Dlaczego wolałam córkę? Bo dziewczynki są ładne, miłe i grzeczne. Mają długie włosy, które można czesać na sto różnych sposobów. Prześlicznie wyglądają w sukienkach. Lubią lalki Barbie, kucyki Pony i kolor różowy. Lepiej się uczą, chętniej czytają książki, mają zdolności artystyczne. Są bardziej elokwentne. Garną się, by pomagać nam w kuchni. Marzą, by zostać balleriną, panią doktor albo księżniczką. Jak podrosną, można się z nimi wybrać na ciuchowe albo kosmetykowe zakupy. Można z nimi pójść do kina na jakąś romantyczną historię. Można się tym czy tamtym aktorem zachwycić. A gdy jeszcze bardziej podrosną, w pięknej sukni można je wyprawić na studniówkę i w jeszcze piękniejszej do ślubu… Czy to nie wspaniała perspektywa? No dobra. Wiem, że to na kilometr pachnie prowokacją. Pewnie, że nie z takich powodów chciałam mieć córkę. Chciałam ją mieć, bo jako kobieta czuję się bardziej kompetentna, by wychowywać małą kobietę. Bo myślę jak kobieta, czuję jak kobieta, działam jak kobieta, więc łatwiej mi będzie zrozumieć myślenie, czucie i działanie mojej córki. Bo choć wiem, że są kobiety, które się przyjaźnią z mężczyznami, to jednak znakomita większość z nas bliskie przyjaźnie nawiązuje z kobietami. I ja mam taką nadzieję, że jeśli niczego nie spieprzę jako matka, to mam spore szanse, by się z własną córką zaprzyjaźnić. Tak zwyczajnie. Jak kobieta z kobietą. Mimo różnicy pokoleń.

mother-937038_1280

Za wcześnie jeszcze by mówić o solidarności jajników, ale zaprawdę wolę wtajemniczać moje dziecko w kwestię miesiączkowania niż w kwestię nocnych polucji. I to bynajmniej nie dlatego, że o polucjach mówić się wstydzę, ale dlatego, że nie mam o nich zielonego pojęcia. Moja córka, jeśli chce (a w 9 przypadkach na 10 niestety chce), towarzyszy mi, gdy biorę prysznic, albo kąpiemy się razem. Wygląd mojego dorosłego ciała jest dla niej czymś naturalnym. Nic ją w tym ciele nie dziwi. Wie, kiedy mam okres. Co to takiego – tłumaczę jej na tyle, na ile jest w stanie zrozumieć. Chce sobie przykleić w majtkach wkładkę higieniczną, to sobie przykleja. Bo skoro mama tak robi, to ona też. Chce sobie pomalować paznokcie lakierem, to od czasu do czasu ma moje pozwolenie (sama jej te pazurki maluję). Ma swoją wodę toaletową i pomadkę do ust. Choć skrzętnie korzysta też z mojego zestawu zapachów i mazideł. Nosi moje torebki. I zaprawdę trudno jej wyperswadować, że czasem po prostu TA torebka pasuje jej jak japonki do kożucha. Namiętnie chce mi pomagać w kuchni i w sprzątaniu, bez względu na to, czy tej pomocy potrzebuję czy nie. I zwykle ma również indywidualną koncepcję tej pomocy, z którą polemizować nie sposób. Prasujemy na jednej desce dwoma żelazkami, ja włączonym, ona włączonym na niby. I doprawdy śmieszy mnie święte oburzenie niektórych przewrażliwionych na punkcie gender feministek (i nie feministek też), że kobietom od dziecka narzuca się wzorce zachowań typowych dla roli matki, żony i gospodyni domowej, z których to ról – dlatego że tak mocno zakodowane – nie sposób się dorosłej kobiecie wyzwolić. Przepraszam bardzo – ale czy mam teraz zacząć rąbać drewno, palić w piecu, kosić trawnik, naprawiać cieknący kran, zmieniać koło w samochodzie tylko po to, aby moja córka widziała, że kompetencje kobiety nie ograniczają się do gotowania i sprzątania? Jeśli kiedyś moja córka zechce z tatą kosić trawnik albo rąbać drzewo, to zechce. Na razie jej to nie interesuje.

Córka odkrywa swoją kobiecość obserwując i naśladując matkę. I to jest według mnie naturalny porządek świata.

little-girl-570864_1280

Tylko czasem, kiedy dopada mnie frustracja, że ona tak ciągle za mną łazi, że jak ta huba przyklejona, że chwili prywatności nie mam ani wytchnienia, że wolałabym coś wreszcie zrobić sama bez asysty, nachodzi mnie myśl, że może gdybym miała syna, to on by w ojca jak w obrazek był wpatrzony i wszystko tylko z nim chciałby robić. I przyznaję, że to bardzo kusząca perspektywa. Bardzo, bardzo. Ale gdybym tak znów zaszła w ciążę i  zapytalibyście mnie: „Wolisz dziewczynkę czy chłopca?”, na bank usłyszelibyście: „Dziewczynkę! Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć syna!”. Bo dziewczynka (ta pierwsza) koniecznie powinna mieć siostrę! A chłopiec mógłby okazać się strasznym maminsynkiem i wyszłabym na tym jak Zabłocki na mydle! 😉

Dagmara

Fot. Pixabay

Reklamy

2 myśli na temat “O matko, tylko nie chłopiec!

  1. O rany! Przekonałaś mnie, że Hania musi mieć jeszcze siostrę… A poza tym będę się teraz martwiła o to, czy Maciuś nie zostanie mamisynkiem…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s