Książki

Prokreacja pod kontrolą

IMG_20170616_181445Nie mam ambicji, żeby czytać literackich noblistów. Zwykle trafiają w moje ręce przypadkiem, na przykład jako prezent od męża na urodziny albo na Gwiazdkę. Tak było z „Żabami” Mo Yana. To pierwsza chińska książka w moim życiu. Ciekawe, że tyle tej chińszczyzny wokół nas, a literatura chińska jakoś nie zagarnęła dla siebie półek z bestsellerami w empikach. Właściwie to prawie wcale jej nie widać. Może przez chwilę po Noblu dla Mo Yana (otrzymał go w 2012 roku) wzrosło zainteresowanie literaturą made in China albo przynajmniej literaturą, która wyszła spod pióra chińskiego noblisty. Ale na tle innych laureatów tej jakże szacownej nagrody Mo Yan wypada raczej blado, jeśli wziąć pod uwagę poczytność jego książek. Gdzie mu tam do Marqueza czy Vargasa Llosy.

Z „Żabami” mam problem. Bo nie jest to książka, o której można tak po prostu powiedzieć, że jest fajna, świetna czy fascynująca. To powieść, która wymyka się jednoznacznej ocenie, przede wszystkim ze względu na tematykę, jaką podejmuje. Włoska gazeta „La Stampa” określiła ją mianem „tragikomicznej epopei” i „bolesnej pieśni o macierzyństwie” (cytat na okładce książki).
Ja powiedziałabym, że jest to dobra książka o niedobrej rzeczywistości. Ważny głos w dyskusji na temat: czy państwo ma prawo ingerować w tak intymną sferę ludzkiego życia jak prokreacja, a jeśli tak, to w jakim zakresie.

„Żaby” to opowieść o Chinach drugiej połowy XX wieku, gdy mężczyzn zmuszano do wazektomii, kobietom bez ich wiedzy, zwykle po pierwszym porodzie, zakładano spirale domaciczne, a te, które wbrew przepisom zapragnęły drugiego dziecka, siłą doprowadzano na aborcję, nawet w zaawansowanej ciąży, w imię narzuconej przez władze komunistyczne ideologii ograniczania przyrostu naturalnego, rzekomo dla dobra narodu i świetlanej przyszłości Chin.

Pod koniec 1965 roku gwałtowny przyrost ludności zaczął budzić niepokój. Rozpoczęła się pierwsza w CHRL kampania planowania urodzeń. Władze ukuły hasło: „Jedno – to niemało, dwoje – to w sam raz, troje – to za dużo. (s. 92)

Główną bohaterką „Żab” jest urodzona w 1937 roku Wan Serce, wykwalifikowana położna, która z takim samym zaangażowaniem i profesjonalizmem przyjmuje porody, jak i dokonuje aborcji, głęboko wierząc w to, iż kontrola urodzeń przez państwo to słuszna droga, by nie tylko zapewnić Chińczykom dobrobyt i szczęście, ale ochronić całą ludzkość przed tragicznymi konsekwencjami przeludnienia.

Nie można zrezygnować z kontroli urodzeń, bo jeśli pozwolimy na niekontrolowany przyrost, w ciągu roku przybędzie dziesięć milionów, w ciągu dziesięciu lat trzysta milionów, a za pięćdziesiąt lat całej ziemi nie wystarczy dla Chińczyków. Dlatego za żadną cenę nie możemy ustąpić, to jest nasz obowiązek wobec całej ludzkości. (s. 195-196)

Aborcja w zaawansowanej ciąży często kończy się śmiercią kobiety. Tak więc Wan Serce ma na dłoniach nie tylko krew zabitych dzieci, ale także ich matek. Na starość dopadną ją wyrzuty sumienia i zabite przez siebie dzieci w liczbie dwóch tysięcy ośmiuset będzie próbowała symbolicznie wskrzesić rękami swego męża, rzeźbiarza. Choć tu, gdzie całe życie mieszkała i pracowała, wciąż bardziej pamięta się jej profesjonalizm w przyjmowaniu porodów niż gorliwość w przeprowadzaniu aborcji. Rozgrzeszenie daje jej nawet własny bratanek, Wan Noga, zwany Kijanką, mimo iż jego żona Renmei umarła w wyniku zbyt późno przeprowadzonej aborcji, oczywiście przymuszona do niej przez Wan Serce. To właśnie z jego perspektywy poznajemy historię życia najsłynniejszej położnej w Gaomi Dongbeixiangu.

Zrozumiałem, że ciotka rękami wuja przywraca do świata te wszystkie dzieci, które kiedyś zabiła. Domyśliłem się, że w ten sposób chce ukoić sumienie, ale przecież nie można jej było winić za te aborcje. Jeśli nie ona, zrobiłby to ktoś inny. A poza tym ludzie, którzy płodzili wbrew prawu, też ponosili odpowiedzialność. I wreszcie, gdyby nikt tego nie robił, trudno powiedzieć, jak dziś wyglądałyby Chiny. (s. 409)

Kijanka nie ma żalu do ciotki, choć bardzo kochał żonę. Sam był jednak zbyt przywiązany do swej wojskowej kariery, żeby zaaprobować drugą ciążę Renmei. Fakt ten najdobitniej pokazuje, jak bardzo mentalność Chińczyków została zdeformowana przez model życia narzucony przez państwo.

Mamo – w wojsku obowiązują przepisy, za drugie dziecko usuną mnie z partii, zdegradują do cywila i wyślą do pracy na wieś. Tyle lat pracowałem, żeby się stąd wyrwać, i mam z tego wszystkiego zrezygnować przez jeszcze jedno dziecko? (s. 182)

Po śmierci żony Kijanka spełnił pragnienie ciotki, poślubiając jej wieloletnią asystentkę, Lwiczkę, równie gorliwą jak Wan Serce orędowniczkę kontroli urodzeń. Lwiczka bardzo pragnęła zostać matką, ale los potraktował ją pod tym względem okrutnie (albo sprawiedliwie) – nie mogła zajść w ciążę. Wybawieniem stała się dla niej dopiero żabia farma, gdzie pod przykrywką hodowli żab prosperował zupełnie inny biznes. Pozwólcie, że nic więcej nie zdradzę, bo wówczas nikomu nie będzie się już chciało czytać książki. A ja, jako polonistka, czuję się zobligowana do promocji czytelnictwa. 🙂

kaboompics.com_Green frog

Mo Yan opisuje ten haniebny czas w historii Chin bez patosu i moralizatorstwa. Nie ocenia, nie krytykuje, nie potępia. Jego opowieść chwilami ociera się o farsę. Stąd określenie „Żab” mianem „tragikomicznej epopei” uważam za szczególnie trafne (przypominam, że takim mianem określiła książkę gazeta „La Stampa”).

A dlaczego Mo Yan zatytułował swoją powieść „Żaby”? Dość dziwny tytuł, jak na książkę o realiach życia i rodzicielstwa w totalitarnym państwie, prawda? Bo cóż właściwie może łączyć żaby i rodzicielstwo? Według chińskiego rozumowania więcej niż nam się wydaje. Dowiadujemy się o tym z ust Lwiczki, kiedy wyjaśnia mężowi swoją decyzję o podjęciu pracy na żabiej farmie. I właściwie dopiero ta jej wypowiedź przekonała mnie, iż „Żaby” to dobry tytuł dla opowieści Mo Yana.
Swoją drogą, ciekawe, jak chińską teorię o pochodzeniu człowieka skomentowałby Darwin.

Ludzie i żaby mają wspólnych przodków. Kijanka wygląda jak ludzki plemnik, a ludzkie jajeczko nie różni się niczym od żabich. Poza tym czy widziałeś kiedyś trzymiesięczny ludzki płód? Ma ogon i wygląda zupełnie jak kijanka w czasie metamorfozy. (…) Dlaczego słowo „żaba” (wa) i „dziecko” (wa) brzmią tak samo? Dlaczego płacz dziecka zaraz po urodzeniu jest taki podobny do głosu żaby? Dlaczego gliniane figurki dzieci w naszym Dongbeixiangu tak często trzymają w rękach żabę? Dlaczego stworzycielka ludzi nazywa się Nüwa? Bo „wa” w jej imieniu brzmi tak samo jak „żaba”, a to znaczy, że pramatką ludzkości była wielka żaba, co z kolei znowu znaczy, że ludzie wyewoluowali od żab, a teoria o pochodzeniu człowieka od małpy jest całkowicie błędna. (s. 340-341)

Dziś, gdy w Polsce znów żywe są inicjatywy zmierzające do zaostrzenia prawa antyaborcyjnego i gdy mamy do czynienia z tak dużą dynamiką zmian w obrębie przepisów dotyczących sfery prokreacyjnej (pigułka „dzień po” dostępna tylko na receptę, odstąpienie przez państwo od refundacji in vitro, możliwość odwołania się do „klauzuli sumienia” przez aptekarzy itd.), koniecznie powinniśmy przeczytać „Żaby”! Bo choć pokazują skrajnie odmienną rzeczywistość, w której aborcja jest przymusem, a nie zakazem (czyli rzeczywistość, która w Polsce nigdy nam nie grozi), to skłaniają też – a może przede wszystkim – do głębokiej refleksji nad prawem państwa do ingerowania w tak intymną sferę życia obywateli jak prokreacja.
Moja refleksja w związku z tą kwestią jest taka, że każda skrajna ingerencja, zarówno ta oparta na bezwzględnym przymusie, jak i ta oparta na bezwzględnym zakazie, prędzej czy później staje się przyczyną wielu ludzkich tragedii.

*Mo Yan Żaby, przeł. M. Religa, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2014

frogs-1347637_1280

Dagmara

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s