Bez kategorii

Dasz lajka komarowi?

mosquito-542156_1280
Od mniej więcej tygodnia komary są u nas w zmasowanym natarciu. Świątek, piątek i niedziela. Bez względu na porę dnia, pogodę, oprysk stosownym preparatem. Nie da się wyjść do ogrodu. Nie da się otworzyć okien. Dziecko moje dostaje histerii, bo z natury wszelkie owady budzą w niej lęk. Więc siedzimy w domu. Grządki nieodchwaszczone, plecy nieopalone, synteza witaminy D wstrzymana. Chyba tak do zimy będziemy siedzieć…

Skąd tyle tych komarów o tej porze roku? I dlaczego tak nagle? Jednego dnia ich nie było, a drugiego – bum! – wysypały się jak z worka. W zeszłym roku cały czerwiec można było się opalać w ogrodzie, a i w wakacyjne miesiące nie było krwiopijców aż tyle, uaktywniały się zwykle pod wieczór. Może to jakaś plaga egipska na nasz dom specjalnie zesłana? Bo wszyscy sąsiedzi wokół wylegują się na leżaczkach, okna mają pootwierane, wieczorem grilling. Pełnia normalności. A my w domu pozamykani jak dzikusy jakieś.
Wszystkie psikadła na komary o kant dupy można rozbić. Tak samo te ustrojstwa do kontaktu wtykane. I plasterki, i bransoletki. W te mega silne DEET-y przeznaczone dla wojska też nie bardzo wierzę. Jedyny niezawodny środek antykomarowy to śmierć. Nasza albo komara. Z przyczyn oczywistych zwykle dochodzi do tej drugiej. Choć w stu procentach skuteczna jest tylko ta pierwsza.

Ale żebym nie wyszła na jakąś komarową histeryczkę, to coś Wam jeszcze powiem. Zawsze, jak mnie komary wyprowadzą z równowagi, przypomina mi się wiersz ojca Wacława Oszajcy, którego cenię, i jako duchownego, i jako poetę. W gruncie rzeczy bardzo piękny wiersz, który dotyka problemu porządku natury i naszej dla tego porządku empatii. Choć trzeba przyznać, że spojrzenie na problem komara w naszym życiu jest zgoła oryginalne.

Wacław Oszajca
KOMAR

dlaczego tak gwałtownie
odpędzasz mnie od siebie
wiele nie potrzebuję
do zbawienia
jedna kropla twojej krwi
wystarczy
żebym mogła nadal żyć
i wydać potomstwo
przecież ty również
żyjesz i rozmnażasz się
za taką samą cenę

Ja to wszystko naprawdę rozumiem. I nawet tę komarzycę rozumiem, że chce zostać matką, bo przecież to bardzo piękne i wzniosłe zostać matką. Dlaczego mielibyśmy umniejszać godność komarzego macierzyństwa? Skoro Pan Bóg komara stworzył, to znaczy, że ten komar ma prawo do życia i rozmnażania. Kropli krwi tej biednej komarzej matce będziemy żałować?…
No więc teoretycznie ja prawo komarów do szczęśliwego rozmnażania uznaję. Uznaję nawet to, że potrzebują do tego celu ludzkiej krwi. Ale na litość Boską, czy to musi być od razu moja krew?! No, powiedzcie!

mosquito-1754359_1280

Dagmara

Reklamy

2 thoughts on “Dasz lajka komarowi?

  1. Wewnątrz jest to do ogarnięcia. Od trzech lat mamy w oknach siatki. W użytkowaniu nie przeszkadzają, a komar ani inne ustrojstwo nie przełazi. Dzięki temu i dziecię i my jesteśmy od owadów chronieni. Drzwi zamykamy, ale za to okna z moskitierami są otwarte. Nie mam jednak pomysłu na to, co na zewnątrz. Może w pobliżu jest jakiś zbiornik/ pojemnik z wodą, gdzie się mnożą? Pozdrawiam i zwycięstwa w walce z plagą życzę: )

    Polubienie

    1. Chyba też musimy zainwestować w siatki. Robiliście na wymiar czy kupowaliście gotowe? Najbardziej przydałyby się nam na drzwi od balkonu i tarasu. Wtedy można by się wietrzyć nawet nocą. 🙂 Niestety, kawałek za płotem mamy takie niewielkie szuwary z wodą po wybranym niegdyś piasku, więc komarzyska mają się gdzie lęgnąć. Trzeba by zastosować jakiś profesjonalny oprysk owadobójczy. Najbardziej mnie dziwi, że tak wcześnie w tym roku ten wysyp komarów nastąpił. Myślałam, że jeszcze z miesiąc spokoju przed nami… Pozdrawiam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s