rodzicielstwo

Jak Rozalka została Rozalką

shoe-1865995_1280Najgorzej być nauczycielem, bo jakiego imienia by się nie wybrało dla swojego dziecka, będzie się to imię kojarzyć z jakimś uczniem, niekoniecznie ulubionym. No chyba że wybrałoby się imię kompletnie niepopularne, jak Imogena, Kunegunda, Sulpicjusz czy Justynian. Tylko kto przy zdrowych zmysłach nazwie tak swoje dziecko.

Kiedy zaszłam w ciążę, od razu miałam przeświadczenie, że to będzie dziewczynka, gdyż w mojej rodzinie na ogół rodzą się dziewczynki. Dlatego nie zaprzątałam sobie w ogóle głowy imieniem dla chłopca. I do dziś mam poważny problem ze wskazaniem imienia, które miałby nosić mój potencjalny syn. Pamiętam, że w końcówce ciąży miałam koszmarny sen, w którym wydawałam na świat syna i naciskana przez personel szpitala, bym podała imię chłopca, nie byłam w stanie nic wymyślić, bo przecież to miała być dziewczynka!

Córce pierwotnie wybrałam imię Lilianna. Bo nie jest aż tak popularne (w szkole, w której pracowałam, była tylko jedna dziewczynka o tym imieniu), bo brzmi miękko i przyjemnie dla ucha, bo kwiatowo się kojarzy (z piękną i szlachetną lilią) i co najważniejsze – nie przywołuje przed oczy twarzy ucznia, którego wolałoby się nie pamiętać, lecz twarz dziewczynki subtelnej i miłej, utalentowanej muzycznie i wokalnie (tejże wspomnianej jedynej Lilianny w szkole).
Nie pamiętam już, jak długo trwałam w swoim postanowieniu, iż to będzie Lilianna. W każdym razie nie zdążyłam się przywiązać mentalnie do tego imienia. Bo gdy pewnego dnia w mojej głowie pojawiła się myśl: „A może Rozalia?…”, nie miałam wątpliwości, że to zdecydowanie lepszy wybór. Bo Rozalia to imię, które nie jest w ogóle popularne (w mojej szkole liczba Rozalii wynosi zero), brzmi miękko i przyjemnie dla ucha, kwiatowo się kojarzy (z różą, lilią i azalią) i przywołuje przed moje oczy twarz ślicznej, utalentowanej artystycznie nastolatki, która wyczarowywała na mojej głowie najpiękniejszą koronę z dobieranych warkoczy, a dziś jest równie piękną i utalentowaną młodą kobietą, absolwentką ASP, specjalizującą się w architekturze wnętrz i designie.
Nie wiem, czy moja Rozalka podąży w życiu artystyczną drogą. Póki co zapamiętale rysuje i wychodzi jej to – jak na niespełna czterolatkę – naprawdę dobrze.

IMG_20170417_194518
Na weselu – pan młody, panna młoda, Tata, Mama i Rozalka
IMG_20170416_222434
Rozalka i Mama
IMG_20170416_222847
Roszpunka

A gdyby Rozalka sama miała Wam opowiedzieć, jak została Rozalką, to jej opowieść mogłaby brzmieć tak:

Mama mówi, że takiego imienia jak ja nie ma prawie nikt. Jeśli gdzieś można je usłyszeć, to w kościele, gdy wyczytują zmarłych. Trochę dziwne, że jak już ktoś ma na imię Rozalia, to akurat nie żyje. Mama mówi, żebym nie brała sobie tego do serca, bo ona wybrała mi to imię, myśląc o kimś całkiem żywym. Znała kiedyś Rozalię, która była bardzo ładną i miłą dziewczynką, do tego artystycznie utalentowaną. Ciekawe, czy mama oczekuje tego samego ode mnie?…
Kiedy mama dowiedziała się, że mam przyjść na świat, od razu postanowiła, że nie będę kolejną Mają, Zuzią, Zosią, Hanią czy Oliwką. Bo co to za frajda mieć imię jak milion innych dziewczynek? Poza tym mama pracuje w szkole i zna tyle dzieci, że każde imię jej się jakoś kojarzy, nie zawsze najlepiej. A kiedy człowiek jest w domu z rodziną, to nie chce mieć skojarzeń związanych z pracą. Tata przytaknął mamie i tak zostałam Rozalką.
Oprócz Rozalii znanej mamie jest jeszcze święta Rozalia, ale ona też nie żyje. Rodzice mówią, że mogę się do niej modlić i prosić ją o pomoc w różnych sprawach. Ale przecież ja jej w ogóle nie znam! Poza tym ona jest Włoszką i nie sądzę, żeby rozumiała po polsku. I jakoś nie podoba mi się, że wolała mieszkać w jaskini niż z rodzicami w pałacu. Musiała być strasznie nieposłuszna. Mama z tatą chyba nie byliby zadowoleni, gdybym brała z niej przykład.
I jest jeszcze jedna Rozalka. Nie wiem, do których Rozalii ją zaliczyć – żywych czy nieżywych, bo to postać z książki. Rozalka Olaboga – tak na nią w tej książce wołają, bo jest trochę nieposłuszna i czasem pakuje się w kłopoty, ale wszystko dlatego, że ma dobre serce i wszystkim chce pomóc. Książka o Rozalce to stara książka. Mama czytała ją w dzieciństwie. Nie ma takiego ładnego papieru ani kolorowych obrazków jak dzisiejsze książki dla dzieci, ale przygody Rozalki są naprawdę bardzo ciekawe. No i najważniejsze – Rozalka też, tak jak ja, mieszka na wsi, a wcześniej mieszkała w mieście. I jej mama jest nauczycielką tak jak moja. Więc jeśli już mam być do którejś Rozalii podobna, to właśnie do tej. Bo jest taka w sam raz – trochę grzeczna i trochę niegrzeczna. Ot, jak każde normalne dziecko, a nie jakiś ideał. Mama pewnie wolałaby, żebym była ideałem, ale ja wolę być w sam raz. Może o mnie też ktoś kiedyś napisze książkę…

Tak więc Szanowni Potencjalni Autorzy – czekamy na książkę. A jak nikt jej nie napisze, to same napiszemy! I już! 😉

Dagmara

Reklamy

8 thoughts on “Jak Rozalka została Rozalką

  1. Moja córka to Klaudia, bo małych Klaudii jest jak na lekarstwo. Za wszelką cenę nie chciałam jej dać na imię tak jak ma większość dziewczynek (Zuzia, Zosia, Lenka, Julia..). Gdy drugi raz zostanę mamą dziewczynki prawdopodobnie będzie Marcelinka. Rozalia piękne imię 🙂

    Lubię to

    1. Był swego czasu boom na Klaudie, ale to już jakieś kilkanaście lat temu. Bardzo mi się to imię wówczas podobało, zwłaszcza, że uczyłam kilka Klaudii i to były fajne dziewczyny. Aktualnie królują Zosie, Hanie, Lenki, Julki, Oliwki i Zuzie. I choć są to bardzo ładne imiona, nie chciałabym, żeby moja córeczka była w klasie jedną z pięciu Zoś czy Julek. Marcelina to bardzo ładne imię, więc życzę, by się Wam jednak przydarzyła.😉 Tymczasem moje imię, Dagmara, niepopularne tak kiedyś, jak i teraz… Pozdrawiam!

      Lubię to

  2. Właśnie imię Liliana bardzo mi się podoba 🙂 Myślę sobie czasem, ze jak będę miała kiedyś córkę, to być może tak właśnie dam jej na imię. Podoba mi się także Hania, czyli imię spośród aktualnie popularnych:) Ale, nie zwracam szczególnej uwagi na to, że teraz jest i pewnie będzie tak wiele Hań, być może dlatego, że sama noszę najpopularniejsze niegdyś w Polsce imię 🙂 Anie są wszędzie, w podstawówce w mojej klasie było nas aż 5, a a mimo to w moim odczuciu Rodzice nie mogli podarować mi lepszego imienia.
    Dziecięce rysunki to coś pięknego 🙂

    Lubię to

    1. Ania to imię uniwersalne i ponadczasowe. Pięknie brzmi i jako Ania, i jako Anna. Szkoda, że dziś już tak rzadko się go nadaje. Choć Hanna to w sumie inna forma imienia Anna. Moja siostra, która ma na imię Berenika, w okresie szkolnym nie za bardzo to imię akceptowała i przedstawiała się jako Ania (choć na drugie ma Joanna – też bardzo ładne imię). Myślę, że imię w jakiś sposób determinuje to, jacy jesteśmy. Osoby o oryginalnych imionach często mają też oryginalny styl życia i osobowość. Życzę Ci, byś została kiedyś mamą małej Lilianki 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s