Blogosfera

Share Week 2017 – wiosenny przegląd ulubionych blogów

like-1804599_1280Jest taki jeden facet, choć z wyglądu bardziej chłopak. Nazywa się Andrzej Tucholski. Twarz sympatyczna i jak dla mnie nieco brytyjska z wyglądu. I ten facet w 2012 roku na swoim blogu zainicjował super akcję pod nazwą SHARE WEEK. Starzy blogowi wyjadacze na pewno wiedzą, o co w tej akcji chodzi. Początkującym (do których i ja się zaliczam) wyjaśnię, że chodzi o rekomendowanie przez twórców działających w internecie swoich ulubionych innych twórców. Zasada jest taka, że blogerzy polecają blogerów, youtuberzy – youtuberów, a podcasterzy – podcasterów. To taki bardzo miły ukłon w stronę ludzi, którzy dzięki swojej twórczości coś dla nas znaczą. A najfajniejsze w SHARE WEEK jest to, że można polecić blog jeszcze nikomu nieznany, który czytamy tylko my. Nasza rekomendacja może się okazać dla tego nikomu nieznanego bloga prawdziwą trampoliną do popularności. Continue reading „Share Week 2017 – wiosenny przegląd ulubionych blogów”

Reklamy
Bez kategorii

W tym roku nie czekam na wiosnę

branch-277735_1280Wiecie, że z czekania na wiosnę można wyrosnąć? Mnie właśnie coś takiego się przydarzyło. Widocznie, im człowiek starszy, tym wiosna jest mu mniej do szczęścia potrzebna. Ale po kolei.
Urodziłam się w styczniu, więc pierwszą porą roku, z jaką się zetknęłam, była zima. Taka z prawdziwego zdarzenia, mroźna i śnieżna. Bo wtedy takie zimy to była normalka. Na starych fotografiach leżę na sankach opatulona w śpiworek i w ten sposób odbywam zimowe przechadzki. I oczywiście nie mam zielonego pojęcia, że istnieją cztery pory roku, a to, co aktualnie przesuwa się przed moimi oczami, to zima. Continue reading „W tym roku nie czekam na wiosnę”

Bez kategorii

Tańszy zamiennik

books-1605416_1280Czasem tak mam, że zacznę pisać jakiś post i piszę go, piszę jak natchniona, już prawie dobiegam końca, jeszcze tylko puentę inteligentną, skłaniającą do refleksji wymyślić pragnę, gdy nagle BUM! natchnienie diabli biorą. I tekst zamiera taki niedokończony na tydzień, miesiąc, pół roku albo na wieki wieków amen. W międzyczasie zaczynam pisać kolejne posty, z których jedne od razu trafiają na bloga, a inne dołączają do swoich niedokończonych braci, skoszarowanych pod szyldem „Szkice”, by tam poczekać na lepsze czasy.
Ten post też miał być zupełnie o czym innym. O czekaniu, a właściwie o nieczekaniu na wiosnę. Ale się jeszcze nie napisał. Bo różne – takie tam… – przeszkody na drodze ku puencie się pojawiły. Więc ten dzisiejszy post to tańszy zamiennik, żebyście jednak choć parę słów ode mnie łyknęli ku poprawie stanu zdrowia i samopoczucia Waszego. A ten prawdziwy post już NAPRAWDĘ niebawem. Continue reading „Tańszy zamiennik”