Bez kategorii

Gdyby można sobie było wybrać miejsce urodzenia…

img1488301387275Gdyby można sobie było wybrać miejsce urodzenia, pewnie wszyscy urodzilibyśmy się w Paryżu, w Rzymie albo w Nowym Jorku. My, Polacy, ewentualnie wybralibyśmy Kraków albo Warszawę. Na szczęście nie mamy wyboru. W przeciwnym wypadku średnie i małe miasta, miasta prowincjonalne, miasta o dziwnych, nikomu nieznanych nazwach, miasta o nazwach śmiesznych i niedorzecznych, podupadłe wsie i zapomniane przez Boga wioseczki skazane byłyby na zagładę.

Czasem trzeba całe życie przeżyć, żeby zrozumieć, że to Piekło, ten Pacanów, te Górki Wielkie, ta Złotoryja, ten Jugów, ta Mała Wieś przy Drodze, ten Koniec Świata, ta Nowa Ruda były nam przeznaczone. I że bez tych miejsc nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy.

Gdy miałam kilkanaście lat, marzyłam o tym, by wyrwać się z tej zapadłej dziury, za jaką miałam Nową Rudę, i zamieszkać w wielkim mieście, gdzie wszystko jest lepsze, a ludzie piękniejsi i mądrzejsi. I wyrwałam się. A potem trochę z konieczności wróciłam. Już nieco bardziej tolerancyjna wobec niedoskonałości swojego miasta. Bo z wiekiem człowiek pokornieje w swych oczekiwaniach. I po kilku latach znów się wyrwałam, tym razem naprawdę w wielki świat, do stolicy, miasta szklanych domów i wielkich pomników. Zmęczył mnie ten wielki świat szybciej niż się spodziewałam. Porzuciłam go więc bez żalu dla małej wioski skrytej wśród lasów, prawdziwie zapadłej dziury, przy której Nowa Ruda to metropolia.

Bo nie każdy nadaje się, by żyć w wielkim świecie, w metropolii, gdzie ludzi tyle co mrówek w mrowisku. Bo gdy człowiek urodził się w małym miasteczku czy wiosce niedużej, to prędzej czy później zatęskni za ciszą, spokojem, znajomymi twarzami na ulicy, drzwiami, których na klucz nie trzeba zamykać, śpiewem ptaków o świcie i nocą rozświetlaną tylko przez gwiazdy.
Czasem potrzeba czterdziestu lat, czasem sześćdziesięciu, czasem dopiero tuż przed śmiercią ta refleksja przychodzi, że naprawdę U SIEBIE człowiek czuł się tylko tam, w tej mieścinie z dziurami w chodniku, obskurną knajpą na każdym rogu, liszajami wilgoci na ścianach budynków i powietrzem gęstym od smogu.
Ilekroś myślę czy mówię o Nowej Rudzie, myślę i mówię „u nas”. I tak mi już chyba do końca życia zostanie…

„Bo nie ma ziemi wybieranej,
Jest tylko ziemia przeznaczona,
Ze wszystkich bogactw – cztery ściany,
Z całego świata – tamta strona.”
(Kazimierz Wierzyński)

Dagmara

nr_rynek
Noworudzki rynek w zimowej szacie
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s