Bez kategorii

Cytatoholicy – ręka w górę!

notebook-1939358_1280Hej, hej, książkoholicy! Nurtuje mnie pytanie: czy wasz książkoholizm idzie w parze z cytatoholizmem? Czy wy też z każdej czytanej książki musicie wynotować jakiś cytat, który wydaje wam się absolutnie genialny, olśniewająco mądry czy wzruszająco piękny? I macie tych cytatów całe notesy, kalendarze, pliki tekstowe w komputerze, notatniki w telefonach albo foldery ze zdjęciami (bo ja na przykład ostatnio zamiast cytaty przepisywać, fotografuję je, gdyż tak jest prościej i szybciej). A potem te cytaty wysyłacie innym z życzeniami na urodziny, imieniny, święta i przy każdej nadarzającej się okazji. Albo drukujecie i wieszacie na ścianie jako plakaty. Prawdę mówiąc, to najchętniej powiesilibyście wszystkie, gdyby ściany waszego domu były z gumy i można by je rozciągać w nieskończoność.

Wiecie, że ja nawet na maturę z polskiego poszłam z jednym cytatem w głowie, który mi się tak cholernie wtedy podobał, iż byłam zdecydowana dopasować go do każdego tematu. I tak zrobiłam. Na szczęście nie musiałam zbyt mocno kombinować, bo temat, który wybrałam – o dylematach człowieka współczesnego – aż się prosił o konkluzję w formie tego właśnie cytatu. Nie pamiętam już, w jakiej książce go wynalazłam, wydaje mi się, że w jakimś horrorze, być może u Mastertona, gdyż wtedy w takiej literaturze się zaczytywałam. Jak widać, ważkie refleksje można znaleźć nawet w literaturze mocno popularnej.

„W gruncie rzeczy zawsze chodzi o wiarę. A skoro wiara jest kwestią wyboru, to można ją utracić, czy jest się człowiekiem, aniołem czy samym diabłem. Jeśli zaś wiara polega na wypełnianiu boskich planów, choć się ich w całości nie rozumie, to może rozumienie jakiejś ich części oznacza, że mamy duszę. Może na tym właśnie polega bycie człowiekiem…”

Lubię raz na jakiś czas przejrzeć swoje archiwalne zbiory cytatów, poupychane w kartonach i szufladach, i odkryć jakąś zapomnianą perełkę. Wiele w moich zbiorach to cytaty poświęcone miłości, które dziś już nie robią na mnie wrażenia. Ale kiedyś, gdy lubiłam być nieszczęśliwie zakochana, były plasterkiem na zbolałą duszę, drogowskazem, wyrocznią, modlitwą i Bóg wie czym jeszcze. Spośród tych o miłości chciałabym zaprezentować wam tylko jeden – cytat, który wydrukowany na małej karteczce przez kilka lat nosiłam w portfelu, bo wydawał mi się niezwykle prawdziwy, i do dziś zresztą go za taki uważam. To fragment powieści Jonathana Carrolla „Poza ciszą” (swego czasu darzyłam pisarstwo Carrolla szczerym uwielbieniem):

„Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza – wie jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw.”

book-1760998_1280

Dziś bardziej niż cytaty o miłości cenię sobie te o życiu i naszym człowieczeństwie. Takie, które pozwalają zrozumieć, dlaczego człowiek jest taki, a nie inny wobec świata i drugiego człowieka, i stanowią jakąś podpowiedź, jak się w tym wszystkim odnaleźć, co myśleć, jak postępować, jakich dokonywać wyborów. I właśnie jeden z takich niezwykle istotnych w kontekście dyskusji o kondycji współczesnego człowieka cytatów znalazłam ostatnio w swoich cytatowych archiwach. To słowa Stanisława Barańczaka, z którymi zgadzam się w stu procentach.

„Zamiast być utopistą albo nihilistą, lepiej zmierzać ku złotemu środkowi. Czy raczej szaremu środkowi. Być umiarkowanym pesymistą co do istoty ludzkiej natury. To znaczy – rozumieć, że człowiek, niestety, jeśli dać mu na to pozwolenie w postaci odpowiedniej ideologii, niemal zawsze okaże się tchórzem, sadystą i egoistą, ale właśnie: niemal zawsze. Trafiają się wyjątki i one pozwalają nam w ogóle żyć na tej ziemi, bo gdybyśmy nie widzieli tych pojedynczych przykładów ludzkiego dobra, nie mielibyśmy żadnej nadziei, że również w szerszej skali coś może się zmienić na lepsze.”

soldier-708711_1280

A na ścianie od niedawna też mam powieszone dwa cytaty. I o dziwo – nie miałam większych problemów z ich wyborem. Jakoś tak od razu zapragnęłam właśnie tych. Przynajmniej na początek. Bo że będą kolejne, nie mam wątpliwości.
Jeśli marzy wam się plakat z ulubionym cytatem, polecam LTJ Shop – znajdziecie ich m.in. tutaj i tutaj. Możecie liczyć na ekspresową realizację waszego zamówienia i wysoką jakość plakatu. Mnie akurat bardzo podoba się taka minimalistyczna czarno-biała forma i duży podwójny apostrof zapowiadający cytat. Ceny na przyzwoitym poziomie, zależne od formatu. A jeśli macie problem z wyborem własnego cytatu, zawsze możecie skusić się na któryś w bogatej ofercie LTJ Shop – po polsku albo po angielsku.

wizualizacja
Zdjęcie autorstwa LTJ Shop

Oczywiście, to nie sztuka powiesić sobie plakat z mądrym cytatem na ścianie. Sztuka żyć tym cytatem na co dzień. A przynajmniej próbować. Bo mądrość płynąca z cytatów ma sens o tyle, o ile zmienia świat i nasze życie na lepsze. Tak myślę.

Dagmara

Reklamy

7 thoughts on “Cytatoholicy – ręka w górę!

    1. Dziękuję za życzliwy odbiór mojej pisaniny 🙂 Ja jakoś nigdy wielką fanką Stachury nie byłam, choć go czytałam i kilka wierszy na pewno mi się podobało, jakieś cytaty też miałam pospisywane. Do mnie jednak bardziej przemawiała kobieca poezja – Poświatowska, Pawlikowska-Jasnorzewska. Miałam całe zeszyty z poprzepisywanymi wierszami. To było istne szaleństwo. Komu dziś w wieku lat nastu chciałoby się coś takiego robić…

      Polubienie

  1. Cześć Dagmara!Też trafiłam do Ciebie od Julki kilka dni temu i… zostaję u Ciebie 🙂 nie uwierzysz, ale ten sam cytat Carrolla o miłości towarzyszył mi całą młodość….aż wszystkie wspomnienia wróciły… Jak go dziś przeczytałam to Twoje pisanie jeszcze bardziej stało mi się bliskie 🙂 świetnie piszesz 🙂
    Ps.to pierwszy komentarz jaki w życiu zostawiłam. To przez tego Carrolla 😉

    Polubienie

    1. Witam Cię serdecznie, Marto! Julka ma moc łączenia ludzi. Ja dzięki niej też trafiłam na kilka wspaniałych blogów. A Carrolla uwielbiałam. Inni szaleli wtedy za Whartonem, a mnie urzekł Carroll i jego miłość do bulterierów. Pamiętam, że „Kraina Chichów” wprost powaliła mnie na kolana. A refleksje na temat śmierci w „Na pastwę aniołów” były dla mnie oszałamiające. Mam ochotę przeczytać wszystkie książki Carrolla jeszcze raz, żeby przekonać się, jak dziś na mnie działają. Pozdrawiam Cię, Marto, serdecznie! I zachęcam do zostawiania komentarzy. To dla mnie ogromną motywacja i inspiracja do pisania!

      Polubienie

  2. Daga, moją skłonność do cytatoholizmu, jak to nazwałaś trafnie, znasz 🙂 i ja też te miłosne traktuję już trochę z przymrużeniem oka, bo jestem na innym etapie. podobnie jak ty zbieram te, które coś mi tłumaczą, albo nazwą trafnie i w sedno coś, co siedzi mi w głowie, a sama lepiej bym tego nie określiła. ten cytat z barańczaka mimo nutki optymizmu, dla mnie jednak zieje pesymizmem. szkoda, że niestety prawdziwy. nadrabiam zaległości u ciebie, bo się kobieto rozpisałaś! 🙂

    Polubienie

    1. Narzuciłam sobie pewną dyscyplinę pisania, bo jak się nie zmobilizuję, to blog będzie wegetował, a nie żył pełną piersią 😉 A tak poza tym to pisanie dobrze mi robi, chroni przed uwiądem starczym i jest miłą odskocznią od codzienności. Będę wrzucać co jakiś czas fajne cytaty wygrzebane w swoich archiwach.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s