Blogosfera · rodzicielstwo

A jaki jest twój ZEN?

lotus-978659_640Pytanie konkursowe było poważne. Nie jakieś tam: „Napisz, dlaczego to właśnie ty powinieneś wygrać”, ale: „Dzieci, praca, dom – jak ty osiągasz swój wewnętrzny ZEN?” Do wygrania był odkurzacz Electrolux UltraSilencer ZEN, więc pytanie w sam raz adekwatne. No dobra, przyznam się, że musiałam sprawdzić w Wikipedii co to ten ZEN, bo miałam o nim dość mgliste pojęcie. Oczywiście, zanim zabrałam się za pisanie, przeczytałam komentarze już opublikowane. Wszyscy tak ładnie pisali, refleksyjnie i z powagą, że ten ich ZEN jest wtedy, gdy patrzą na śpiące dzieci, a w domu w końcu błoga cisza, albo gdy posprzątają i na chwilę w tej czystej przestrzeni przysiądą, albo jak kąpiel aromatyczną wezmą, a potem do lustra w łazience pośpiewają, albo gdy dzieci odprowadzą do przedszkola i kawę poranną wypiją w ciszy i spokoju…

Ja też mogłam ładnie napisać, filozoficznie albo z nutką poezji. Bo wyglądam właśnie na taką, co to filozoficznie albo z nutką poezji coś powie. A mnie licho jakoweś podkusiło, żeby „zabłysnąć” historią głupkowatą, mającą z poezją tyle wspólnego co papier toaletowy (nawiasem mówiąc istotny element w rzeczonej historii). I tak mi się ta historia napisała jak pstryknięcie palcem. Szybko, łatwo i z przymrużeniem oka, co w sezonie niedoboru światła słonecznego rzadko mi się zdarza. Zwłaszcza, że z natury raczej melancholijna jestem.

Taka sytuacja:
Wchodzę do łazienki, zamykam za sobą drzwi, siadam na muszli klozetowej w wiadomym celu. Mam całe 5 minut tylko dla siebie. A jak się uda, to może i do 10 przeciągnę…
Już za chwileczkę, już za momencik uwolnię nie tylko kiszki, ale i myśli,
które odseparowane od nieustannego szczebiotu i czegoś-chcenia trzylatki,
popadną w błogi stupor.
To jest moja świątynia dumania, mój meditation room.
Komora muszli klozetowej jest pusta,
następuje zwolnienie blokady i uruchomienie maszyny wypróżniającej.
Umysł ogarnia stan ZEN…
I wtedy:
Puk puk – Mamusiu, wpuść mnie, chcę ci towarzyszyć! (ZEN oczywiście szlag trafił.)
– Zaraz wyjdę, córeczko. Tu niezbyt ładnie pachnie.
– To nic, popsikaj, żeby pachniało.
Psikam. Otwieram drzwi. Wpuszczam gadzinę.
Odświeżacz powietrza nazywa się – nomen omen – „Relaxing Zen”.
I to jest ZEN na miarę moich możliwości.
Ja tym ZEN-em otwieram oczy niedowiarkom,
że matka-Polka może stan ów osiągnąć bez większych perturbacji!

A jaki jest twój ZEN? 🙂

Dagmara

Reklamy

7 thoughts on “A jaki jest twój ZEN?

    1. No niestety nie wygrałam… Ale nie zawsze przecież chodzi o wygraną. Ważniejsze, że kogoś rozbawiłam 🙂 Bo ja jestem taka cicha woda. Niby poważna i subtelna, ale poczucie humoru mam rodem z Monthy Pytona 😉 Oni też lubili zaskoczyć jakąś obrzydliwością 🙂 Jak miło, że do mnie zaglądasz! Ściskam :-*

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s