Okolicznościowe

Trzy lata później

Dziś, przy okazji kolejnej miesięcznicy posmoleńskiej (choć dla mnie to raczej miesiączka powikłana permanentnym PMS-em), pozwolę sobie wrócić do tekstu, który opublikowałam 11 kwietnia 2013 roku na swoim ówczesnym blogu. Tekst zatytułowałam „Patologia żałoby posmoleńskiej”. Oto on:

Nie wzięłam wczoraj udziału w marszu o prawdę smoleńską. Ba, nawet nie pojechałam na Krakowskie Przedmieście, żeby solidaryzować się w bólu i żałobie z tymi, którzy tam byli. Nie zapaliłam znicza pod Pałacem Prezydenckim. Co najgorsze, nie czuję z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Jarosław Kaczyński dał wczoraj wyraźnie do zrozumienia, że ci, których nie ma w tym dniu na Krakowskim Przedmieściu, którzy nie uczestniczą w obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej nie są patriotami, co więcej – nie są prawdziwymi Polakami. Tak więc nie jestem prawdziwą Polką. Czy byłam nią trzy lata temu, kiedy 10 kwietnia na wieść o katastrofie samolotu pod Smoleńskiem kierowana naturalnym ludzkim odruchem pojechałam pod Pałac Prezydencki zapalić znicz?… I czy byłam nią kilka dni później, kiedy stałam 7 godzin w kolejce do Pałacu Prezydenckiego, aby oddać hołd Lechowi i Marii Kaczyńskim spoczywającym w trumnach?… Dla Jarosława Kaczyńskiego pewnie byłam. A ja swojej obecności tam nie postrzegałam przez pryzmat patriotyzmu. To był po prostu naturalny ludzki odruch. Byłam tam nie dlatego, że inni byli. Byłam tam, bo chciałam być, bo miałam taką potrzebę. Mimo że Lech Kaczyński nie był „moim prezydentem” i nie darzyłam go zbyt wielką estymą. Ale był prezydentem i był człowiekiem, który zginął tragicznie, na co nie zasłużył. Nikt z 96 ofiar tej katastrofy na to nie zasłużył. W obliczu śmierci poglądy polityczne, religijne, przynależność partyjna, światopogląd nie mają najmniejszego znaczenia. Przed obliczem Boga wszyscy jesteśmy równi. Dziś walka o prawdę o katastrofie przysłoniła ludzki wymiar tej tragedii. Obchody rocznicowe zamieniły się w polityczne wiece, spektakl obsesji i fanatyzmu. O ofiarach katastrofy mówi się tak naprawdę niewiele albo nic. Za to bardzo dużo o zdradzieckim polskim rządzie, o matactwach Rosjan, kłamstwach w raporcie śledczych, wybuchu, zamachu i nieszczęsnej brzozie. Czy takiej pamięci chcą od nas ci, którzy zginęli?… Chrześcijanie są winni swoim zmarłym przede wszystkim modlitwę. Jestem pewna, że wszyscy „prawdziwi Polacy” spod sztandarów PiS i „Solidarnych 2010” uważają się również za prawdziwych katolików. Ale potwierdzenia dla słuszności ich racji próżno szukać w Piśmie św. „Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście Bożej. Napisano bowiem: Do mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan.” (Rz 12, 19) I tego powinniśmy się trzymać my, katolicy. Ale moja opinia oczywiście nie może mieć większej wartości, gdyż nie jestem prawdziwą Polką, a więc i mój katolicyzm jest zapewne mocno podejrzany.

Minęły kolejne trzy lata i NIC się nie zmieniło. Patologia ma się dobrze. Ci, którzy w nią popadli i z uporem maniaka próbują uczynić z niej normę, mają się dobrze. I ja – której opinia na ten temat jest niezmienna – mam się dobrze. Choć teraz moja polskość, mój patriotyzm i katolicyzm już nie są tylko podejrzane, ale zyskały oficjalny status „gorszego sortu”. Wobec powyższego ja – która dotychczas nie wyobrażałam sobie życia w innym kraju – poważnie zaczęłam się zastanawiać nad wyjazdem z Polski. Bo chcę żyć normalnie, nie w cieniu patologii.

Dagmara

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s