Jak poznałam Beksińskich

img_20170221_132102Zakochałam się. Nie, nie w Beksińskich! Zakochałam się w pisarstwie Magdaleny Grzebałkowskiej. Najpierw przeczytałam książkę „1945. Wojna i pokój”. Tak mi się spodobała, że szybko pobiegłam do biblioteki po dwie kolejne – o księdzu Twardowskim („Ksiądz paradoks”) i o Beksińskich („Beksińscy. Portret podwójny”). I mam nadzieję, że autorka pracuje już nad jakąś nową książką, bo jeśli tylko na tych trzech miałaby poprzestać, to ja się tak nie bawię!
I wiecie, co? Gdybym była znaną osobą, zapisałabym w testamencie, że życzę sobie, by moją biografię napisała pani Grzebałkowska. I niechby się nawet dogrzebała do rzeczy kompromitujących. Nawet specjalnie mogłabym się dla niej skompromitować. Byle tylko wzięła pod lupę mój życiorys. Bo kobieta pisze tak, że zupełnie obcy człowiek staje się jak ktoś z rodziny. I nawet straszne rzeczy na jego temat nie przerażają ani nie gorszą, lecz budzą współczucie albo pobłażliwą wyrozumiałość. Continue reading „Jak poznałam Beksińskich”

Cytatoholicy – ręka w górę!

notebook-1939358_1280Hej, hej, książkoholicy! Nurtuje mnie pytanie: czy wasz książkoholizm idzie w parze z cytatoholizmem? Czy wy też z każdej czytanej książki musicie wynotować jakiś cytat, który wydaje wam się absolutnie genialny, olśniewająco mądry czy wzruszająco piękny? I macie tych cytatów całe notesy, kalendarze, pliki tekstowe w komputerze, notatniki w telefonach albo foldery ze zdjęciami (bo ja na przykład ostatnio zamiast cytaty przepisywać, fotografuję je, gdyż tak jest prościej i szybciej). A potem te cytaty wysyłacie innym z życzeniami na urodziny, imieniny, święta i przy każdej nadarzającej się okazji. Albo drukujecie i wieszacie na ścianie jako plakaty. Prawdę mówiąc, to najchętniej powiesilibyście wszystkie, gdyby ściany waszego domu były z gumy i można by je rozciągać w nieskończoność. Continue reading „Cytatoholicy – ręka w górę!”

Kto się boi wilka?

wolf-635063_1280Zacznijmy od małego testu.
Wyobraź sobie, że jesteś na spacerze w lesie. Zima w pełni, dookoła śnieg, mróz ostro trzyma. Idziesz dziarskim krokiem albo suniesz na nartach biegowych. I nagle przed tobą na drodze w odległości kilku metrów pojawia się wilk (zakładam, że odróżniasz psa od wilka i nie masz wątpliwości, że to na pewno ten drugi). Co robisz?
a) Momentalnie umierasz na zawał.
b) Robisz w portki ze strachu i dopiero wtedy umierasz na zawał.
c) Uciekasz z krzykiem, choć jesteś pewien, że wilk i tak rzuci się za tobą i rozszarpie cię na strzępy.
d) Padasz na ziemię i udajesz padlinę, bo przecież wilki padliny nie ruszą. Chyba…
e) Szybko pstrykasz wilkowi fotkę i od razu wrzucasz na fejsa, po czym wycofujesz się tyłem, nie spuszczając wilka z oczu.
f) Idziesz dalej przed siebie, nie przejmując się wilkiem, bo wiesz, że nic ci nie zrobi.

A gdyby nie był to jeden wilk, lecz cała ich wataha?… Continue reading „Kto się boi wilka?”

Przygarnij „Paxa”

pax

Nie będę streszczać fabuły, bo jej opis znajdziecie na okładce książki i na każdej stronie księgarni internetowej, która ma „Paxa” w swojej ofercie.
Nie pokuszę się też o recenzję, bo książki takie jak „Pax” każdy musi przeżyć i ocenić w zaciszu swoich myśli.
Powiem tylko, że nie czułam żadnego dysonansu czytając tę opowieść dedykowaną w pierwszej kolejności młodszym czytelnikom. Może to kwestia wewnętrznego dziecka, które w sobie mam, a które jest niezwykle czułe na proste prawdy, o jakich my dorośli zbyt często zapominamy. Continue reading „Przygarnij „Paxa””

Trudne słowo AKCEPTACJA

stamp-1966698_640

Zaakceptować swój garbaty nos.
I odstające uszy.
Za małe cycki. Za duże cycki.
Włosy kręcone, gdy chciałoby się mieć proste.
I proste, gdy chciałoby się mieć kręcone.
Krzywe nogi. Krzywe zęby.
Zmarszczki wokół oczu i rozstępy na brzuchu.
Plamę na bluzce i oczko w rajstopach.
Że jest zimno. Że jest gorąco.
Że pada. Że nie pada.
Bałagan, który doprowadza do szału.
Przeciekający kran.
Chwasty w ogródku.
Deszcz, gdy okno dopiero co umyte. Continue reading „Trudne słowo AKCEPTACJA”

Czy kiedyś dorosnę

kaboompics-com_female-legs-with-ripped-jeans-and-sneakersKupowałam jakiś czas temu majtki. Kupować majtki – rzecz ludzka. A muszę powiedzieć, że bardzo wybredna jestem w tej materii. Mało który fason majtek mnie zadowala. Nie będę się tu wdawać w szczegóły. Zdradzę tylko, że muszą być małe i idealnie przylegające. Może kiedyś poświęcę majtkom osobny post, wtedy podam szczegółową specyfikację majtek idealnych.
W każdym razie podczas rzeczonych majtkowych zakupów znalazłam sympatyczny dwupak w przyzwoitej cenie i miłej dla oka pastelowej kolorystyce. Wydawały się idealne. Zerknęłam na rozmiar – 12/13 lat. Na oko oceniam, czy będą dobre. Wydaje się, że tak. Chwila konsternacji. Ale czy to wypada?… Żebym ja, lat czterdzieści, w majtkach dla siusiek nastoletnich paradowała? Hm… Biorę! A co tam. Jak okażą się za małe, to sprezentuję siostrze albo poczekają na moją trzylatkę.
W domu szybka przymiarka. I co?
Pasują jak ulał! Po prostu i-de-al-ne!
No i jak tu dorosnąć w takich majtkach?! Continue reading „Czy kiedyś dorosnę”